Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2022

,,Samotny spacer do domu"

Samotny spacer do domu ,,Zostawion na pastwę losu, kłębi się i kręci wokoło. Ciche nogi niosą ciche ramiona; a na nich płaszcz barwy czerni, marcowy, lekki. Aparycja zaiste urokliwa, nieprawdaż, ma droga? Dlań twoich oczu ciesząca każda wiązka światła, jakie w nie dochodzi. Układają zachód, pastelowymi wstęgami przepasane niebo.  Utopiony miasteczka krajobraz. Auta rozbiegane, latarnie tak wysokie. Chodnik przekrojony gazetami, a powietrze opstrzone smogiem. Ależ to powietrze pachnie Tobie tak pięknie. Tak doskonale dym upada na Twoją skórę. Skrzydlaty klucz ptaszyn, grających wiosenną pieśń. Toć wieczór w kolorach ich marzeń, spokoju gral i wiec.  Zdrów i zewsząd pogodne. Miasto, dom i człowiek. Malunek na ścianie o trosce. Troska odpuszcza swe sznury. Czasem musi odpuścić; ambicje, miłość, nienawiść, honor. Czasem życie musi odpuścić, wraz z zachodem odpocząć." 25/03/22

To, co nieodkryte

 ,,Pytania były, są i będą. Człowiek będzie pytać, dopóki nie odgadnie całego kodu helisy przyczyn i skutków zdarzeń. A to oznacza, że prędzej dotknie go zdarzenie czasu i śmierć go pochłonie." Gdy pisałam powyższe zdanie, podświadomie chciałam do słowa ,,czas" dodać epitet ,,wieczny". Jednak skąd ta pewność, że jest on zaiste wieczny? Takowej nie ma. Pytanie o wiek czasu to tylko jedna z wielu rozterek naukowców, których ludzkość jeszcze nie wyjaśniła. Odpowiedź na pytanie zostaje (a przynajmniej powinna zostać) uznana, gdy stoją za nią dowody. Problem, według mnie, polega na tym, co uznajemy za granicę między tezą udowodnioną, a tezą nieudowodnioną. Kiedy mamy dosyć argumentów, by twierdzenie zostało obronione? Możemy zacząć od tez zero-jedynkowych, matematycznych. Coś jest albo czegoś nie ma. Dwa plus dwa równa się cztery.  Choć oczywiście i z tym można się spierać, to jednak według ludzkiej logiki w matematyce nie ma filozofii. To sprawia, że jest piękna. Jej prostot...

,,Jestem wreszcie wolny"

 ,,Nic już nie było ważne ani nieważne. Od niczego nie zależałem. Byłem wreszcie wolny. Wszyscy siedzieliśmy w szpitalu. Było nas kilkunastu. Wszyscy odstający, inny, różniący się. Nazywano  nas niepełnymi , jakoby nam czegoś brakowało do ich standardów. Niektórzy zupełnie nie radzili sobie z tą etymologią, wypierając to kim są. Inni ze wzruszeniem ramion przyjmowali ten fakt i czasem nawet twierdzili, że chcą się zmienić. Lecz pamięć bywa krótka. Choć medycy nie mówili tak o nas wprost, to słychać było szepty między ich ustami i uszami: szaleńcy. Ci obłąkani, wydeptani. O ile kogoś na samym początku to jeszcze ruszało, teraz zdawało się niewinnym przezwiskiem codzienności. Ciężki był, oj ciężki, nasz los. Nawet ja to przyznaję. Co dopiero te wszystkie matki, łkające nad losami ich dzieci.  Rozdroża ich żywotów były pokrętne i pełne cierpienia przez ich osobliwość. Kuracja w teorii istniała i nawet znane nam wszystkim były przykłady takich jak my, którzy wreszcie wyleczyl...

Paradoks psa i dziecka

 Paradoks psa i dziecka jest zapewne wam wszystkim szeroko znany, jednak nie pod nazwą jaką ja zdecydowałam się go udzielić. Bowiem dla większości ludzi pytanie to nie stanowi żadnego paradoksy i jest względnie oczywiste. Gdybyś nie miał wyboru, to wolałbyś zabić psa czy dziecko? Większość osób odpowiedź zajmuje pewną chwilę, po czym ze skruchą przyznają, że w sytuacji bez wyjścia prędzej zabiliby psa, choć zapewne nie mają ochoty ani na to ani na to. Cóż, da się to oczywiście racjonalnie wytłumaczyć z perspektywy ludzkiej. Jesteśmy jako gatunek bardziej przywiązani do własnego potomstwa aniżeli cudzego. Prawdopodobnie gdyby psy potrafiły odpowiadać na takie pytania, ich statystyczna odpowiedź byłaby proporcjonalnie odwrotna. To nic zaskakującego, czysta biologia i pięknie wgrany mechanizm przeżycia ewolucji. Jednak ja się tym nie zadowalam. Choć do końca wątłego istnienia będę posługiwać się subiektywną perspektywą, to jak wszyscy naukowcy mam pragnienie dotarcia do obiektywnej pr...