Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2022

,,Okruszki w kosmosie" Nieoficjalne

      Czysta, biała kartka. Niewiele widzę, lecz zamierzam ją zaplamić. Wzrok mi niepotrzebny.     Czy widzisz to pulsowanie księżyca? Ma on swoje fazy, składające się na pełen cykl. Czy miały one wpływ na to kim jestem? Lustra i ludzie mówili różne rzeczy. Lustra nie chciały uwierzyć w me odbicia, ludzie zaś w to, że jestem człowiekiem. Nie widzieli mnie we mnie, a jedynie odrażające stworzenie, coś niemoralnego i popsutego. A ja samemu także już nie wiedziałem, czy mają rację, czy nie.  My wszyscy, arsenał ludzki, widzimy trochę jak w ciemni. Wszak potrafimy pisać i tworzyć gdy wzroku nam brak, jednak co to za tworzenie? Mętne, w rozgardiaszu, a jednak niepełne. Coś było, czego nie widziałem, ale usilnie czułem. W mojej głowie kłębiły się pytania. Czy oprzeć się temu i sięgnąć po nieznane? Zbuntować się, powstać? Zachłysnąć imitacją wolności, o którą sam w sobie walczę? To było jak powstanie. Powstanie w wojnie toczącej się między dwoma parami oczu. Bitwa...

,,Astron nautes"

Astron nautes ,,Żeglarzem gwiazd się stać ten raz Przemierzać morza konstelacji, boży stan Nic nie słychać, tutaj nie ma burz i fal Tylko giętka czerń otchłani, smoły kra Żeglarzem gwiazd się stać ten raz Na barki dźwignąć bezkresu głaz W żegludze być jak morowy świt Adiutant co na rozkosznym rumaku ku skrzydłom gna Księżycowy poranek, tak, to co widzę co dnia Dar od niebios, cudny rozświetlacz kurtynowego tła I gdy rozjaśnione na tysiące mignięć, a każdy inny błysk Wtem załoga wie gdzie płynąć, gdzie ma doki skryć Przycumujcie maj żeglarze przy przystani księżycowej Sił wam nabrać trzeba przed Marsem i przed Wenus By pędzić jak koń galopem ku mgle andromedowej Świetli się dłoń od ognia, kurzy się los od pyłu Pewnego dnia i nocy, zstąpicie ze swej burty Krok położyć na nieznanym jeziorze wam się uda Barwnym i dostojnym, pierwotnie doskonałym Tak kochacie ten swój dom, choć nam chyli się nieznany" 18/04/22

Nigdy więcej śmierci

 Nigdy więcej śmierci. Nigdy więcej szaleństwa, nigdy więcej udawania, kogoś kim nie jestem. Proszę, już nigdy nie.  Nie można udawać kogoś, kim się nie jest i być w tym realistycznym. Nikt się nie nabierze na podłe zagrania. Nikt się nie nabierze na fałsz. ,,Stare małżeństwo w samotności karmi ptaki w parku. Tu jest wojna, oficerowie strzelają. Tu jest słońce, nastolatkowie wyznają miłość. Tu są te czarne gołębie, co przetrwały to wszystko.  Wyszłam z moją miłością pośrodku niczego, choć nazywano to miasteczkiem. Była słoneczna, ciepła pogoda. Przyjemność biła z nieba. Chciałam spędzić miło czas i tak też go spędziłam, mimo iż w milczeniu. Moja miłość nie wiedziała co mówić. Wszyscy inni wokół też do końca nie wiedzieli. Wszyscy po prostu żyliśmy tak jak mogliśmy. To był park, zielony, wiosenny park. Pachnął świeżą trawą, pyłem drzew i miłym, czystym powietrzem. Dróżka uroczo szurała nam pod stopami, prowadząc dziesiątki ludzi wokoło. Słyszałam ich wesołe śmiechy, wołani...

,,Okruszki w kosmosie"

     ,,- Chcę jego śmierci, ale to byłoby tchórzostwo. A brzydzę się tchórzostwa. Będę więc cierpieć - wypowiedziałem na głos. Przez chwilę mój rozgłośny szept niósł się przez pomieszczenie. Wzrok miałem utkwiony w jedną, jedyną ścianę z oknem. Za szybą panował zmrok. Kropelki czerni nieba odbijały od siebie obraz z pokoju, tworząc naprzeciw niego nieistniejące lustro.        - Mówiłeś coś? - po chwili zdekoncentrowany głos obok odezwał się. Obróciłem ostrożnie twarz, nie odpowiadając. Pamięć o tym, że nie jestem w pokoju sam, inni ludzie mają zdolność percepcji  mnie,  pozacierała się nieoczekiwanie w mojej głowie. Oni też mają wzrok? Też myślą? Rozpoznają we mnie  człowieka?     Czułem jak dezorientacja zaczynała powolnie palić mi racjonalne myślenie. Do moich uszu dobiegł gwar wstających z siedzeń, szum wychodzenia z sali. Podniosłem się i ja, mimo wnętrzności ciężkich, jakby były zwieńczone ze złota. Krok za krokiem, z...