Pogodność w wietrze słonecznym
Kolejny dzień, kolejna śmierć. Poczułam jak mimowolnie blednę, a moje oczy żółkną jakby podrażnione solą. Nie mrugałam wcale, ale niewiele widziałam. Wciąż w moich uszach słyszałam ten skowyt. Skowyt najgłębszego bólu, cierpienia czystego i letalnego. Dzwonił mi i drapał po ścianach umysłu dźwięk czegoś co dało się tylko określić wewnętrzną anihilacją. Uczuciem jakoby cały świat był przeciwko tobie i pochłaniał cię sprowadzając do zera - a mimo wszystko jeszcze cudem oddychasz i potrafisz przechodzić przez te męki Tantala. Być może to życie nie byłoby piekłem, gdyby nie istniał raj. Miejsce w przeszłości, w którym wszystkie troski rozwiewa chłodny, kojący wiatr, a błogość zastępuje strach. Kiedyś, kiedyś dawno spędzałam cały mój wolny czas raczej samotnie. Przypominało to zabawę na nagim polu, gdzie jedynym kompanem do zabawy jest własna wyobraźnia. Ale jednego tylko dnia stało się coś z goła innego; przypałętał się do mnie jakiś tajemniczy duch i z niejasnych powodów nie ch...