Naiwność
Czym jest naiwność?
Naiwność jest to wiara w to, co nieprawdziwe. Całkiem prosta definicja. Przynajmniej każdy z nas mógłby wskazać na jakiś przykład naiwności, na przykład wierzenie dzieci w opowiadane im bajki. Naiwność jest jednak bardziej powszechnym elementem naszej codzienności, niż by się mogło wydawać. Albowiem jak często okazuje się, że my, inteligentni i pewni siebie ludzie stajemy w naszym życiu przed obliczem popełnionego błędu? Popisania się niewiedzą, może ignorancją? I wtedy, kiedy tak zażarcie bronimy naszych racji, w oczach innych jesteśmy zwyczajnie naiwni.
Pytaniem głównym jest to, kto ma wreszcie rację?
Osoby naiwne mają we krwi nieopieranie się odszukiwanym treściom, akceptowanie ich w pełni i z miejsca uznanie za wiarygodne. Nie pokuszają się na skomplikowane drogi weryfikacji umysłowej, przyjmując za słuszne to o czym po prostu usłyszeli. Jest to jednak sytuacja skrajna, gdyż to niemal niemożliwe znaleźć dojrzałą osobę o takich cechach. Oporności i podejrzliwości ludzie nabierają wtedy, gdy zdobyte informacje są sprzeczne z ich dotychczasowym obrazem myślenia. Im szerszy jest ten obraz, tym więcej ewentualnych niezgodności może zostać wykrytych. W tym ukazuje się podział predyspozycji na bycie łatwowiernym - małe doświadczenie, duże prawdopodobieństwo.
Wywnioskujmy zatem, kto ma zazwyczaj najmniejsze doświadczenie w życiu? Ci, którzy tego życia przeżyli najmniej. Dzieci. Ledwo kilkuletni, mali ludzie z reguły z pasją poznają otaczający ich świat, co jednak nie jest pospiesznym procesem. Mówi się, że z wiekiem nabywa się mądrości, stąd największymi autorytetami w wiedzy są zwykle osoby starsze. Dzieci to małe iskierki, aspirujące do zostania poważnymi ludźmi intelektu. Zanim jednak to się stanie, musi się zdarzyć wiele rzeczy i minąć wiele czasu.
Jedną z cech naiwności, co już zostało wspomniane, jest bezwarunkowe przystawanie na podaną prawdę. I nie chodzi jedynie o przekazywanie komunikatów, ale także o sygnały pochodzące wprost ze zmysłów. Zmysły to receptory, którym zazwyczaj ufamy w pełni; są integralną częścią nas samych. To wprost nielogiczne, aby nie ufać samym sobie.
Instynktownie tak pewnie myślał każdy, kto doświadczył jakiegoś niesamowitego zjawiska. Potem następuje szok i niedowierzanie oraz ekscytacja na myśl o opowiedzeniu o tym fakcie innym. To ciekawe, internalna potrzeba obwieszczenia wszystkim wokół czego fascynującego byliśmy świadkiem. Jakby to miało podnieść naszą pozycję w oczach innych. Zabawny proces.
Całkiem zabawne bywają również czasem opowiadane historie w uszach słuchaczy, którzy przychylając się w stronę podejrzliwości, raczej sceptycznie wpierw podejdą do tematu. Szczególnie rozbawiające bywają ich miny. Niekiedy patrzące z politowaniem, niektóre ze znudzeniem.
Dla opowiadających najbardziej frustrującą jednak sytuacją jest ta, w której mówią prawdę, lecz nikt im nie wierzy. To doprawdy irracjonalne! Przecież nikt nikogo nie chce oszukać, a jedynie przekazać to czego doświadczyli. Niektóre historie po prostu muszą spotkać się z niezrozumieniem. Niektóre słowa nigdy nie zostaną wysłuchane, a widoki zauważone.
Część ludzi nic sobie z tego nie robi, a przynajmniej dopóki nie ominą czegoś, na czym bardzo im zależy. Wtedy pojawią się gorycz i rozczarowanie, poczucie winy lub obwinianie. Co jednak ze zdarzeniami, o których potencjalnym istnieniu nawet nie wiemy?
To brzmi nieco ekscentrycznie, bo niby jak można tęsknić za czymś, co nie miało prawa egzystencji ani w rzeczywistości, ani nawet w naszym umyśle? Paradoksalnie można by jednak spotkać się z takim zjawiskiem: przykładem są osoby dotknięte trwałą amnezją. Mogą one odczuwać tęsknotę za wspomnieniami, których sami nie mają, bo je utracili. Są to nie mniej bardzo rzadkie przypadki. Na co dzień nikt nawet nie wyobraża sobie takiego rodzaju utęsknienia.
Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
***
Proszę sobie wyobrazić, co by było gdyby nagle w biały dzień spotkać się z czymś zupełnie nieordynarnym, wręcz niemożliwym. Co jeśli pewien dorosły, dojrzały człowiek wybrał się kiedyś na przechadzkę i spacerując niewinnie nieoswojonym lasem, nagle przedstawił mu się widok nie z tej ziemi? Smok, dajmy na to. Ogromny gad, od stóp do głów pokryty twardymi łuskami i z potężnymi skrzydłami. Może zionie ogniem, może trucizną? Taki widok prawie każdego z nas wprawiłby w osłupienie.
Smoki nie są czymś z czym spotykamy się na co dzień, ba! Nie spotkaliśmy się z nimi nigdy. Wprawdzie są one bohaterami bajek i powieści fantastycznych, jednak to tylko fikcja. Na pewno spotkanie z takim stworzeniem nie mogłoby mieć mieć miejsca w rzeczywistości, a jednak. Oto właśnie przed tobą stoi smok z krwi i kości, zdziwiony nie mniej niż ty sam.
Takie stworzenie nie są elementem realnego świata, a na pewno nie świata jaki zna większość z nas. Stąd też racjonalność, życiowa mądrość nakaże po prostu wyprzeć to zdarzenie ze świadomości, jakoby nigdy nie miało ono miejsca. Być może nakaże nam pomyśleć, że to wszystko to był tylko jawny sen.
A co jeśli doświadczenie okaże się być zbyt prawdziwe? Wtedy możemy pomyśleć, że oszaleliśmy albo że smoki naprawdę istnieją - tutaj ukazują się tendencje pod względem otwartości na nowe doświadczenia oraz zaufaniu do samych siebie. Zaobserwowany efekt będzie potęgować obecność grupy: jeśli grupa będzie sądzić to samo co my, to utwierdzimy się w pewności o swojej racji, gdy zaś okaże zupełnie przeciwne zdanie, sprawi, że zaczniemy się zastanawiać nad własną poczytalnością.
To są przypuszczalne reakcje dorosłych osób zdrowych psychicznie - ludzi o najbardziej typowych wzorcach myślenia. Czy to jednak oznacza, że jedynych prawidłowych?
Tacy ludzie znają jasne fakty - smoki nie istnieją. Co jednak z osobami o ograniczonej wiedzy, skłonnych do wiary w nieprawdę - ludzi naiwnych?
Weźmy za przykład nasze ukochane dzieci.
Dorosły po chwili osłupienia po spotkaniu ze skrzydlatym gadem, uciekł w te pędy. Nawet nie przyjrzał się dokładnie stworzeniu, nawet nie zadał sobie świadomie pytania co widzi. Smok także ledwo zerknął na to dziwaczne zwierzę na dwóch nogach, które zjawiło się na jego drodze. Wzruszywszy skrzydłami nie pozostało mu nic innego jak ruszyć w swoją stronę.
Zajmując się własnymi smoczymi sprawami, nie zwrócił uwagi na to, że za jego plecami coś zaczęło się zbliżać. Był to kształt niewysoki, niezbyt zgrabny, lecz poruszający się konsekwentnie, łamliwym krokiem do przodu. Było to dziecko. Smok, gdy już je dostrzegł, poczuł się zmieszany. Tym razem oboje patrzyli się na siebie wielkimi oczami, próbując ogarnąć umysłem to co widzą.
Dziecko zobaczywszy smoka, o ile nie będzie aż takie bystre, nawet nie wysnuje podejrzeń wobec tego co widzi. Będzie czysto zaciekawione, zaintrygowane; może przestraszone na widok wielkiego skrzydlatego zwierzęcia, którego nigdy wcześniej nie widziało. Lecz te wszystkie emocje biorą się z obecnych doświadczeń, sensacji jakie w tym momencie docierają do jego zmysłów. Nie opiera się na dorosłym, racjonalnym myśleniu, bo do takiego jeszcze nie dojrzało - przeżyło zbyt mało, nie wie o świecie wystarczająco.
Za to gdyby obecność smoków była naturalnym elementem jego rzeczywistości, to spotkanie nie zrobiłoby na nim żadnego wrażenia. Nieważne czy byłby to element prawdziwy lub nie: prawdopodobieństwo zdziwienia na widok takiego stworzenia drastycznie zmalałoby w przypadku gdyby na przykład takie dziecko fascynowałoby się jego mistycznym gatunkiem i rozmyślało o nim dniami i nocami lub gdyby też chociażby doświadczało halucynacji bądź częstych snów z ich udziałem.
Stąd wysnuwa się wniosek - wysoka częstotliwość spotykania się z danym zjawiskiem, skutkuje wysoką wiarą w jego ogólne istnienie. Jeśli natomiast nie mamy pojęcia, czy dane zjawisko jest prawdziwe, nasza wiara bądź niewiara w nie będzie się opierać wyłącznie na naszych bezpośrednich zmysłach.
Innymi słowy, człowiek, który nigdy nie wierzył w smoki, gdy takiego smoka zobaczy, oniemieje i będzie niedowierzał. A gdy ktoś, kto nigdy nie spotkał się z istotą smoka nie zobaczy smoka, w przyszłości również nie uwierzy. Lecz jeśli ten sam człowiek nagle takie stworzenie zobaczy - nie będzie miał czego wypierać i po prostu z miejsca uwierzy swoim zmysłom.
***
A może smoki są zwyczajnie nieśmiałe?
Może o wiele lepiej żyje im się we własnym, przytulnym zaciszu i są mistrzami w ukrywaniu swej obecności? Jeśli coś nie zostało zaobserwowane, nie oznacza że zostało obalone. A jednak wierzymy tylko i wyłącznie we własną prawdę.
Po części my wszyscy jesteśmy naiwni.
Komentarze
Prześlij komentarz