To, czego nie widać

21/08/21

,,[...] dziś o percepcji właśnie. O tej fizycznej i, może, o tej nieco bardziej wewnętrznej. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad koncepcją wszechświata absolutnie obiektywnego? 

Jak już wielokrotnie wspominałam, nigdy nie uwierzę we własną rację. Nie uważam aby pełną rację miał ktokolwiek dookoła. Nie uważam, aby pełną rację miało cokolwiek dookoła. Bo przecież nie tylko ludzie wierzą w to co odbierają; zwierzęta, rośliny - wszystko co ma w sobie choć cząstkę życia. Nie potrzeba im wcale do tego świadomości. Wszystkie organizmy odbierają bodźce ze środowiska za pomocą zmysłów

Warto przypomnieć, że zmysły to droga do postrzegania świata. Wykrywamy dane jego części i podzbiory za pomocą zdolności nam danych. Jako ludzie, zapominamy lub zupełnie nie wiemy, że ta rzeczywistość jaka widzimy, odczuwamy, smakujemy - to tak naprawdę nie rzeczywistość, a interpretacja, w dodatku niekompletna. Tak, w taki sposób rozwijam moją koncepcję niewiary w ,,prawdę".

Przedmioty, które jesteśmy w stanie zobaczyć to jedynie efekt dostosowania się struktur naszych oczu do wykrywania cząstek światła, fotonów, i interpretowania ich w możliwy dla naszego mózgu sposób. Sam ten obraz, bez tej iluzji wyjaśnienia, którą samemu sobie stwarzasz, nie istnieje. Tak samo nie istnieją dźwięki - istnieją fale podłużne, które naginają przestrzeń i które w foniczny sposób odczytuje mózg. Smaki i zapachy to tylko cząsteczki chemiczne, wpadające na receptory mieszczące się w jamie ustnej i nosie. 

***

Ludzie wyobrażenie o zmysłach zazwyczaj ogranicza się do szybkiego wymienienia tych pięciu najbardziej podstawowych: słuchu, wzroku, dotyku, smaku i węchu. To jednak zdecydowanie nie jedyne; do zbioru człowieczych zmysłów możemy również dodać zmysł równowagi, nanocepcję (zmysł bólu), odczuwanie temperatury, odczuwanie potrzeb fizjologicznych, jak głód, i wiele innych. To są siły sprawcze faktu, że jesteśmy przytomni tego co się wokół nas dzieje i nas się czujemy. 

Nasz prywatny, gatunkowany zbiór obejmuje szereg danych umiejętności, w tym wyżej wymienione, bo prostym słowem przyroda uznała, że akurat taki będzie mu najszczególniej przydatny w przeżyciu. Ten zbiór niejako dyktuje i ujawnia styl życia. Na przykład, jako wschodzący drapieżnicy, ludzie zostali obdarowani niezwykle rozwiniętym, jak na królestwo zwierząt, wzrokiem. 

Jednak to, że akurat ludzkie zmysłowe wyposażenie składa się z takich warstw, a nie innych, nie oznacza, że zmysłowe doświadczenia innych organizmów będą się plasować na tej samej skali, a jedynie w różnych jej odcinkach. Tak nie jest.

Wystarczy spojrzeć na znany i popularny przykład - umiejętność echolokacji występująca, na przykład, u delfinów i nietoperzy. Polega ona na wysyłaniu przez zwierzę fal akustycznych w przestrzeń, do czasu gdy odbiją się oznaczając potencjalną ofiarę i informują o jej położeniu. Jest to zdolność zupełnie nam obca, a jednak też jest pewną drogą postrzegania świata. Na identycznej zasadzie można powiedzieć o ptakach, zachowujących świetną orientację w terenie poprzez wyczuwanie magnetyzmu Ziemi, czy o różnym od ludzkiego, wzroku, z możliwością widzenia w ultrafiolecie. 

A więc wszystko posiada inne zmysły, potrzebne w przetrwaniu. Jednak skupmy się na ludziach - generalnie wszyscy odczuwamy świat tak samo. Zdarzają się jednak anomalie, powszechnie znanymi jako wady. Każdy z nas zna przynajmniej kilka osób z wadą wzroku, noszących okulary i na pewno spotkało się nieraz z niedosłuchem. Czasami dewiacje nie mają swego podłoża czysto w narządach odbiorczych, a w mózgu (np. apofenia; zaburzenie polegające na rozpoznawaniu wzorców, przykładowo twarzy, w powierzchniach z nimi w ogóle nie powiązanych.) To już jednak mocne rozbieżności od uznanej normy funkcjonowania. 

Myślę, że oczywistym jest, że nie ma dwóch, identycznych organizmów. To niemożliwe by natura odtworzyła coś kropka w kropka, molekuła w molekułę. A więc nasze tkanki i komórki, nieważne jak blisko spokrewnieni byśmy nie byli, są niepowtarzalne i unikalne dla jednostki. Stąd wysnuwam wnioski, że delikatne różnice w naszej budowie, powodują też drobne różnice w percepcji. Myślę, że każdy z nas w dzieciństwie doświadczył rewolucyjnej i wstrząsającej idei: a co jeśli wszyscy ludzie widzą barwy inaczej, ale po prostu nazywają je tak samo?

Cóż, aktualnie wydaje mi się to bardziej prawdopodobne niż kiedykolwiek. Jeśli by wziąć pod mikroskop z czego dokładnie składają się aparaty widzenia i rozpoznawania barw u danej grupy kontrolnej, byłyby one bardzo podobne, ale z pewnymi dysproporcjami anatomicznymi. A jeśli coś różni się anatomicznie, dlaczego miałoby działać w ten sam sposób? Być może widzimy kolory w subtelnie odmienny sposób. Być może inaczej odbieramy głośność, inaczej odbieramy smaki, poprzez różną liczbę kubków smakowych wewnątrz jamy ustnej. 

Anormalności zdarzają się wprawdzie nieustannie i nie ma co się łudzić, że ktokolwiek jest naprawdę zdrowy. 

***

Dlaczego zdecydowałam się na ten temat? Otóż poczułam się nieordynarnie zainteresowana w następstwie po przeczytaniu następnego z kolei rozdziału książki, o której wspominałam, a także pod wpływem własnych przemyśleń. Przypomniała mi się inna teoria, lecz tym razem niebezpośrednio kojarząca mi się z czasami dzieciństwa. Wiem, że wiele osób zadaje sobie taką zagadkę: a co jeśli żyjemy w symulacji?

Trochę inaczej spoglądam na świat. Jakbym nie potrafiła zaufać własnym zatwierdzeniom z wnętrza zmysłów, na temat otaczającej mnie rzeczywistości. Jak ufać czemuś, co uważa się za iluzję? 

To tak jakbyśmy jako organizmy zakładali swoisty filtr odczuwania danych pól istnienia wszechświata. Google VR z puszczonym uniwersalnym dla egzystencji filmem. Inaczej zrozumie go ptak, mrówka czy kwiat, ale film będzie ten sam."

***

Fragment mojego starego tekstu u góry jest potrzebny do tematu, który chcę dziś poruszyć. Potrzebowałam najpierw wyjaśnić szczegółowo czym jest dla mnie rozumienie świata i jak to rozumiem. Bowiem gdy myślę o tym przedmiocie percepcji, zaczynają dobiegać mnie pewne wątpliwości.

Jeśli więc dana hipoteza mówi o tym, że wszechświat, który obserwujemy nie jest do końca prawdziwy, skąd zatem możemy wiedzieć jak w rzeczywistości wygląda?

Cóż, to akurat nie tak trudne pytanie. W pewnym momencie swojej historii, pewne jednostki ludzkości postanowiły odrzucić bezkompromisową wiarę jedyne w to co można zobaczyć gołym okiem. Tak zrodziła się nauka (choć to oczywiście uogólnienie; bowiem organizmy uczą się od zawsze; począwszy od mięczaków, przez dinozaury, aż po rozwijające się homosapiens). Obszerniejsza wiedza i inteligencja zawsze stwarzały większe szanse przetrwania. Organizmy, które zasilają proces ewolucji, a nie go oszczędzają (poprzez niechybną, przedwczesną śmierć bez potomstwa), niejako są przez nią zmuszane by o ten rozwój dbać.

Myślę, że człowiek jest z natury ciekawy świata, co pokazują przykłady ludzi sprzed setek, i nawet tysięcy lat. Im bliżej naszych czasów, tym co prawda jest tych przykładów więcej. Jednak najprawdopodobniej dokumenty tej ciekawości w pobliżu teraźniejszości są po prostu o wiele lepiej zachowane niż te odleglejsze. Czynnikiem hamującym mogło być też powszechne ubóstwo i trudne życie, w którym nie marzyło się o tym, by je zrozumieć, tylko aby przetrwać.

Jednak ci ciekawi ludzie musieli istnieć od zawsze. Chcieli czegoś więcej, czy to o technologii mówiąc czy o własnej wiedzy. To ci ludzie wprowadzili do historii nowe pojęcia. Zawsze było coś nowego do odkrycia. Tak jest i do teraz - ten kto twierdzi, że nie da się wynaleźć już nic nowego, jest ignorantem. Ewolucja nieustannie rozwija organizmy, tak aby mogły rozumieć coraz więcej świata w sposób najbardziej dla nich korzystny.

No właśnie. Subiektywnie dobry. Inaczej wygląda świadomość słonecznika, zebry i człowieka. Ale weźmy pod uwagę tylko jeden gatunek, ludzi. 200 tysięcy lat temu nasza inteligencja nie wykraczała poza wykonanie prostych narzędzi. 10 tysięcy lat temu tworzyliśmy już zaawansowane społeczności i początki cywilizacji. Aktualnie jesteśmy w stanie zadawać sobie filozoficzne pytania i badać kosmos. Czasami zdaje nam się, że jesteśmy tacy mądrzy. 

Jesteśmy tylko w danym punkcie na osi czasu, z początkiem w ,,a" i końcem w ,,b". To, że koniec ,,b" jest jeszcze nieoznaczony, nie oznacza, że go nie ma i że to nasz punkt stanowi kraniec skali. Innymi słowy, nie jesteśmy tak dobrzy jak moglibyśmy być. To, że jesteśmy lepsi od dawnych nas, prekursuje tylko to, że będą lepsi od nas.

Ludzi zazwyczaj nie przeraża ta kwestia. Przyjrzyjmy się jednak dwóm wykresom: skali poziomu zrozumienia świata i żywotności ludzkości. Obie te liczby zwiększały się stopniowo, by w ciągu ostatnich wieków gwałtownie przyspieszyć. Ale to nie jest prognoza na wieczność. W pewnym momencie wszystko wyhamuje. Ludzie obrócą się z powrotem w ziemię, skąd przybyli. A i tak nie zrozumieją wszystkiego.

Nie mają pełnego zestawu zmysłów ani instrumentów, by tego osiągnąć. Fakt, wynalazki ostatnich lat są fascynujące, ale nigdy nie uda się uzyskać cały formuły wszechświata, która będzie odpowiadać na wszystkie pytania. 

To jak z promieniowaniem. W zależności od długości fal elektromagnetycznych obserwujemy różne promieniowanie. Najdłuższe fale wysyłają fale radiowe, potem po kolei w dół mikrofale, podczerwień, światło widzialne, ultrafiolet, promienie rentgenowskie, promieniowanie gamma. Fale o danej częstotliwości (tj. światło widzialne) nasz mózg potrafi zinterpretować jako barwy. Ale to przecież nie są uniwersalne parametry: na przykład węże mają zdolność widzenia w podczerwieni, a niektóre ptaki w ultrafiolecie. To nie znaczy, że ich kolory nie istnieją. My po prostu nie jesteśmy w stanie ich sobie wyobrazić.

Nasze google VR zakładają nam na oczy filtr, przez który widzimy daną wersję wszechświata. I pomimo, że ciężko wytężamy wzrok, aby zobaczyć w nim jak najwięcej, to póki nosimy filtr na czaszce, nie będzie nam dane zrozumieć całości.

***

Odwieczne poszukiwanie. Dowieczne poszukiwanie. Oczy szeroko otwarte, nie dowierzając i przypuszczając małe myśli: wszystko na opak. Wszystko to kłamstwo, a ja rozszerzam swoją prawdę. Do zobaczenia. 

01/04/22


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nadzieja