Czym jest szaleństwo?
,,Ja wybierając los swój, wybrałem szaleństwo"
Tadeusz Miciński ,,W mroku gwiazd"
***
To będzie historyczny dla mnie moment, azaliż w to wierzę. Nie wiem za dużo, a może nawet i bardzo mało. A co jeśli nie wiem nic? Jednak to Wy w chwili obecnej czytacie ten tekst, co znaczy, że właśnie to jest waszą wolą. A więc to czy ten tekst jest wartościowy czy nie ze względu na wiedzę jego autora nie ma znaczenia. Mam dla Was dobrą wiadomość. Nie jesteście szaleni. Zachowujecie się normalnie.
I zapewniam, że pisząc ,,normalnie" wcale nie mam tu na myśli korelacji z zachowywaniem się jak cała reszta grupy. Mówię tu o naturalności. Robieniu tego co automatycznie podpowiada ci twoja głowa. Nieprzemyślanych działaniach, wynikających z intuicji i zakorzenionych instynktów.
Społeczeństwo działa w sposób harmonijny. Cały system opiera się na wzajemnej regularności i uporządkowaniu. Każda jednostka spełnia rolę pojedynczej śrubki w ogromnym zegarze, dopełniając sprawnie działającą socjalną machinę. Podział ról sprawia, że nikt nie jest bez wpływu na otoczenie. Działa to w ten sposób, że ja pracuję dla twojej wygody, abyś ty pracował dla mojej. To skutkuje funkcjonalnym systemem, w którym nie musimy być samowystarczalni i biegli w niezliczonej liczbie dziedzin, a jedynie specjalizować się w paru z nich, by do pozostałych rzeczy zasięgać pomocy innych ludzi.
Dobrze znane zasady życia w grupie. To właśnie jest ,,normalność" dla większości z nas. A co to oznacza w praktyce?
Normalne życie. Dla każdego regionu Ziemi w obecnych czasach normy będą się mniej lub bardziej różnić, ale skupmy się na naszej szerokości geograficznych. Modelowe życie jest dość przewidywalne - narodziny, edukacja wczesnoszkolna, szkoła, studia, następnie praca, znalezienie partnera, założenie rodziny i bycie posłusznym, uczynnym członkiem społeczeństwa aż do końca.
I to nie jest zła droga na przeżycie swojego życia, jeśli dokładnie takiej się chce. Złą drogą nie jest także przeciwieństwo tego wyżej wspomnianego schematu. A więc co jest? Czego unikać, co definiuje to, że nasze życie idzie w niedobrym kierunku?
Złą drogą byłaby ta, której absolutnie nie chcesz, a jednak decydujesz się podążać. Przeciwieństwo naszej woli, które mimo wszystko zaistnieje, to jest właśnie szaleństwo.
To przydatne, żeby zrozumieć i zaakceptować to, że szaleństwem nie można nazwać żadnego specyficznego zachowania. Różnica między człowiekiem antysocjalnym, a szalonym jest taka, że ten pierwszy postępuje wbrew ogółowi ludności, jednak w całkowitej zgodzie z samym sobą. W drugim zaś przypadku całkowicie nieważne jest postrzeganie innych ludzi. Mogą mówić, że to wcielony anioł, tak samo, że to diabeł na Ziemi. Prawdziwe oblicze szaleństwa kryje się w naszej świadomości naszych wartości i tego, czy postępujemy według czy wbrew nim.
***
To nie znaczy jednak, że szaleństwo to z reguły wyłącznie negatywna cecha, jak ją sobie zazwyczaj przedstawiamy.
Na samym początku artykułu piszę o tym, jak ważna jest hierarchia podziałów w społeczeństwie. Każdy pełni swoją funkcję. To ważne, bo dzięki temu osiągamy równowagę. Role dzielą się równomiernie.
Ludzie opierają swoją tożsamość, biorąc wzgląd na to kim są dla innych. ,,Ja" jest nikim. Nie ma cech, stanowi tylko o samodzielnej egzystencji świadomości człowieka. Dopiero gdy pojawiają się inne, rzeczowe określenia podmiotu (np. ,,ja, matka", ,,ja, nauczyciel", ,,ja, liberał"), nabiera on struktury i da się określić jego specyfikę (,,matka ma dzieci", ,,nauczyciel zajmuje się uczeniem", ,,liberał ma liberalne poglądy".)
Poszczególne role jakie pełnimy, świadomie lub nie, mogą być przez nas akceptowane lub nie. Lecz co ważniejsze, może nam na nich zależeć lub możemy zupełnie nie zwracać na nie uwagi. A jeśli już nam na danym statusie zależy, to potrafimy zrobić wszystko by ten status osiągnąć lub go utrzymać. Dzieje się to z różnych przyczyn: materialnych, emocjonalnych, potrzeby samorealizacji czy presji środowiskowych. Można by jeszcze wymieniać. Zagłębiając się jednakże w te motywacje bardziej, łatwo można stwierdzić, że wszystko pierwotnie odnosi się do zakorzenionej w ludziach, jako gatunku stadnym, potrzebie akceptacji społecznej.
Widzimy świat przez pryzmat ,,ja" i ,,reszta". O sobie każdy wie najwięcej, dlatego w porównaniu z resztą może czuć się osobliwy, a nawet jeśli nie - i tak wewnętrznie jest zaprogramowany na dopasowywania się do ruchów ogółu. Z tym, że cały ogół również składa się z takich jednostek ,,ja", z których wszystkie myślą podprogowo tak samo przez ewolucję.
Wróćmy więc do szeroko rozumianych norm. Wszyscy z nich korzystamy, w mniejszym lub większym stopniu. Stosujemy się do narzuconych zasad, by zachować lub osiągnąć to na czym nam zależy - określoną pozycję społeczną. System jednak stworzony został dla nieistniejących ludzi; bo idealnych. Idealnie punktualnych, idealnie pracowitych, idealnie unormowanych i wypośrodkowanych. I to wcale nie dlatego, że ktokolwiek myśli, że tacy faktycznie istnieją. Po prostu konstruując maszynę dopasowujemy poszczególne elementy do jej kształtu, a nie na odwrót. Nie ma opcji aby wymienić całą lokomotywę dla jednego, małego światła. To niefunkcjonalne światło zostanie zastąpione innym, działającym w istniejącym już systemie. Większość przeważa.
Dlatego kiedy nieidealni ludzie są zmuszeni by funkcjonować w ,,idealnym systemie", nierzadko łapią ich chwile, gdy się nie wyrabiają. Niewyspanie, dyskomfort w komunikacji miejskiej, uciążliwy szef, kłótnie, bieda. Wszystkie możliwe powody do narzekań współczesnego człowieka. Naturalnie zaczynamy myśleć o sposobach na poprawienie własnej sytuacji. Aby wszystko ze sobą współgrało, istnieją dwa wyjścia: dopasować świat do siebie lub siebie do świata.
Można żądać, nakazywać i oczekiwać, że można brać nic od siebie nie dając. Można naginać system do swoich potrzeb, kierując się egoistycznymi pobudkami. Z tym, że świat nie odpuści. Społeczeństwo natychmiast zareaguje, odbierając nam role społeczne, na których nam zależy, np. bycie posiadaczem pracy, przyjaciół, miłości.
Jeśli człowiek skrajnie wybiera pierwszą opcję, skazuje siebie na odrzucenie społeczne. Tak działali pustelnicy, wariaci. Ludzie, których powszechnie nazywa się obłąkanymi i kryminalistami.
Ale to nie oni tak naprawdę byli szaleńcami. Oni zrobili to co chcieli. Byli racjonalni w swoim małym świecie pojedynczej jednostki.
Przytoczmy, szaleństwo to okaz postępowania wbrew własnej woli. A więc każdy kto przyjmuje na siebie brzemię norm, na których wcale mu nie zależy i których nie chce, jest szaleńcem. Można by powiedzieć, że to szczątkowe przypadki. Odpowiedz sobie jednak, ile ty znasz osób, które choćby w jednej kwestii trwają w postępowaniu wbrew siebie i swoim wartościom? W jakich przypadkach ty możesz się utożsamić z tym opisem?
***
Wszyscy więc poniekąd jesteśmy szaleńcami. Nikt nie jest od szaleństwa czysty, nikt też w pełni skażony. Takie skrajności na szczęście nie istnieją.
Czy więc warto się go obawiać? Moim zdaniem, nie. Wygląda na to, że to zjawisko dziejące z ewolucyjnych pobudek potrzeby socjalnej akceptacji, a więc przyczyn naturalnych. Przyroda to fantastyczny system. Kiełkował i kwitnął przez miliardy lat, od samego początku Wszechświata, powolnie dostosowując mniejsze jednostki do funkcjonowania w nim jak należy. To dopracowana sztuka.
Myślę, że jeśli coś jest naturalne, to żywienie w jego kierunku lęku, jest zbędne. Lepiej zaakceptować to co istnieje, szeroko otworzyć zmysły i znaleźć sobie chęć do lepszego zrozumienia tego, co nas otacza.
Komentarze
Prześlij komentarz